Cześć, mam na imię Gośka i jestem po drugiej operacji szyjki macicy. A Ty kiedy się ostatnio badałaś?

Ruda Marga

Do bólu można się przyzwyczaić. Do myśli, że musisz non stop walczyć i czekać na kolejne wyniki, badania – już nie. W zasadzie to nawet nie chcę się przyzwyczajać do tego, że jestem chora, bo od samego momentu, kiedy odebrałam pierwsze wyniki wiedziałam, że wygram. Walka jednak okazała się dłuższa, niż zakładałam, bo na jednym zabiegu się nie skończyło. Niestety, nie wszystkie kobiety mają tyle szczęścia, że mogą być jeszcze operowane. Niektóre z nich lądują u lekarza zbyt późno, co daje marne szanse i słabe rokowania. Straszne? Brzmi słabo? No właśnie, a dlaczego aż tyle kobiet choruje na raka i choroby szyjki macicy? Bo bardzo mało kobiet się bada, bo mało która kobieta chce wiedzieć. Na moim przykładzie zobaczcie, jak wiele znaczy profilaktyka i z czym się „je” choroba szyjki macicy. Cześć, mam na imię Gośka i jestem po drugiej operacji szyjki macicy. A Ty kiedy się ostatnio badałaś?

…bo lepiej nie wiedzieć

Taką teorię ma większość osób, z którymi rozmawiałam na temat chorowania. Lepiej nie wiedzieć, niż iść i się porządnie zbadać – bzdura. Tym bardziej jest to bzdurą w momencie, kiedy mówimy o babskich chorobach. Rak szyjki macicy nie bez powodu uznany jest po raku piersi za najbardziej niebezpieczną chorobę, która zabija kobiety. Od momentu, kiedy dowidziałam się, że jestem chora, praktycznie każdą napotkaną kobietę pytam o badania, o kwestię zdrowia itd. Może to się wydać dziwne, ale czuję się odpowiedzialna za to, że przez mój stan wiem trochę więcej na temat TEJ choroby i mogę pomóc wielu kobietom, które na ten temat nie mają czasami zielonego pojęcia. W dzisiejszych czasach, w dobie internetu, kiedy tak naprawdę wszystko jest skomputeryzowane, mamy dostęp do wszystkich informacji, my – kobiety tak często nie dbamy o najważniejszą kwestię – o nasze zdrowie. Przechodzimy obok ginekologa milion razy w miesiącu, jakoś odwracając wzrok w innym kierunku. Bo pójdziemy za jakiś czas, bo ginekolog prywatnie jest drogi, bo na NFZ się czeka, bo nic mnie nie boli, bo ostatnia cytologia wyszła chyba okej… No właśnie, najlepiej jest się wytłumaczyć nam przed samą sobą. Tak jest najprościej. Tylko takie proste wytłumaczenia rodzą często ogromny ból, kiedy w momencie otrzymania już tak długo nie robionego badania, widzimy wynik, który może wydawać nam się wyrokiem. Czy nie lepiej w takim razie wziąć telefon i zadzwonić do przychodni? Umówić się na wizytę i zrobić w końcu to cholerne badanie, które tak długo odwlekałaś? Cytologia nie jest ani bolesna, ani czasochłonna, ani nie kosztuje miliona złotych. Zainwestuj w końcu w siebie i swoje zdrowie, bo nikt, ani nic nie będzie Ci w stanie pomóc, jeśli sama nie weźmiesz życia w swoje ręce.

Kolposkopia i inne badania

Każdą kobietę, która chce się dowiedzieć więcej na temat choroby i tego, co np. można przejść w czasie biopsji – zapraszam do przeczytania całego artykułu na ten temat, który pisałam jakiś czas temu: https://www.dlazony.pl/moja-walka-choroba-czyli-sie-oswoic-onkologiem-bolem-dziwnymi-badaniami/

A tutaj wklejam treść o kolposkopii – badaniu, które może uratować życie…
Żadna osoba z grona moich znajomych, z którą rozmawiałam na temat kolposkopii, nie wiedziała co to za badanie. Ba! Prawie każdy pomylił kolposkopię z kolonoskopią. Czym więc jest kolposkopia? Tłumacząc mojemu Mężowi, powiedziałam, że to taka cytologia razy tysiąc ? A mówiąc dokładniej jest to badanie, które bardzo precyzyjnie bada kobietę „od wewnątrz”, co pozwala na dokładniejsze wykrycie nowotworów, zmian przednowotworowych i innych chorób w rejonie szyjki macicy. Najczęściej wykonuje się ją w momencie, kiedy cytologia jest niepoprawna. Badanie nie jest przyjemne, ale jest do wytrzymania. Do „środka” lekarz wlewa sól fizjologiczną, kwas octowy i płyn lugola. Tego typu czynności mają pomóc w stwierdzeniu, czy w rejonie szyjki macicy nie pojawiają się niepokojące zmiany. Można sobie wyobrazić, jak może być nieprzyjemne to badanie, ale serio – jest do wytrzymania! Dlaczego jednak tak bardzo podkreślam jej rolę? Ponieważ właśnie w ostatnich dniach, po 3 miesiącach od ostatniej operacji zrobiłam cytologię, która wyszła książkowo – idealnie. Jednak z powodu mojej choroby musiałam również profilaktycznie zrobić jeszcze kolposkopię. No i tutaj zaczęły się schody. To właśnie to badanie wykazało, że zmiany pojawiły się na nowo i że potrzebne jest dalsze leczenie. I absolutnie nie piszę tego, żeby przestraszyć kobiety, których cytologia wychodzi dobrze. Raczej uczulam na to, żeby wnikliwiej rozmawiać ze swoim lekarzem, dopytywać i ewentualnie badać innymi, możliwymi sposobami. A możliwości są, tylko nie każdy lekarz o tym informuje.

Choroba zmienia

Jakby ktoś postawił mnie z czasów przed chorobą i z czasów teraz, to mielibyście dwie osoby, które gdzieś tam są bardzo podobne do siebie, a z drugiej strony nie mają ze sobą nic wspólnego. Choroba sprawiła, że złagodniałam. Dziwne, prawda? Wielu osobom może się wydawać, że przecież chodzenie non stop do lekarzy, tak bardzo bolesne badania i ciągłe czekanie może doprowadzać do szału i zamieniać człowieka w chodzące zombie. I tak i nie. Wszystko zależy od nastawienia. Oczywiście, chciałam na początku pogryźć ścianę i wykrzyczeć wszystkim dookoła, że jest do dupy, ale szybko mi to minęło. Zrozumiałam, że albo pokażę bliskim i przede wszystkim sobie, że się nie poddam, albo będzie słabo. Dla mnie poddaniem się jest negatywne nastawienie, obarczanie innych winą i ciągłe obwinianie siebie i innych, a największą siłą, której można się powoli uczyć jest pogodzenie się z tym, że walka będzie nieunikniona. Odbierając pierwsze wyniki miałam z tyłu głowy, że mogłam zachorować przez moją osłabioną odporność, choroby układu immunologicznego itd… Dalsza droga nie była również łatwa. Wiecie ile razy usłyszałam słowa „musi pani poczekać na wyniki…”? To wyobraźcie sobie, że jedziecie na super wyjazd, na wakacje, które czekacie cały rok i z tyłu głowy macie to czekanie… na kolejną biopsję, która może okazać się kolejną walką i rozpoczęciem drogi do następnego zabiegu. Kiedyś zaczęłabym skakać z wkurzenia, złości i wszystkiego na raz, a wyjazd byłby dla mnie po prostu złem koniecznym, bo jak się cieszyć z czegoś, mając w głowie najgorsze myśli. A teraz? Wszystko zmieniło się o 180 stopni. Bo zmieniłam swoje nastawienie. Od naszego podejścia zależy nasz sukces w walce z chorobą. I nieważne, czy jest to choroba szyjki macicy, astma, przez którą naprawdę ciężko jest oddychać, tym bardziej, kiedy jest smog, bielactwo, które sprawia, że skóra ma tzw. łaty, czy poważne problemy ze stawami, które wymagają ciągłej rehabilitacji. Akurat te wszystkie wymienione choroby mam. I uwierzcie mi, że nie jestem ani smutna, ani zdołowona, ani tym bardziej agresywnie nastawiona do świata. Ty też weź to wszystko co masz, co Cię spotkało na barki i dźwigamy razem! Zobaczysz, że pozytywne podejście nawet do ciężkiego tematu zmieni Cię nie do poznania. Tylko nie zapomnij się uśmiechać, bo uśmiech naprawdę potrafi wyleczyć każdą chorobę ?

Aktualnie jestem po drugiej operacji szyjki macicy. Moje wyniki histopatologiczne wyszły bardzo dobrze! Kolejne badania również. Jestem oczywiście pod stałą kontrolą i badam się co jakiś czas, ale HPV nie zniknie ot tak, a zmiany, które spowodowały aż dwa zabiegi dają mi do zrozumienia, że tylko dobra i intensywna profilaktyka może w takim wypadku pomóc i zapobiec tragedii.

Wiele kobiet odzywa się do mnie w sprawie choroby, wiele osób naprawdę szuka pomocy, rady. Sama jestem członkiem grupy wsparcia dla kobiet po operacjach ginekologicznych. Jeśli masz problem tego typu, jeśli nie wiesz do kogo się zwrócić – pisz śmiało, wspólnie znajdziemy rozwiązanie. Cześć, mam na imię Gośka i jestem po drugiej operacji szyjki macicy. A Ty kiedy się ostatnio badałaś?

Tagi: , , , , , , , , , ,

Powiązane artykuły

Poprzedni artykuł Następny artykuł

Komentarze

    • kasia
    • 20 grudnia 2017
    Odpowiedz

    Witaj Dobra Zono,

    Pozwol, ze napisze coś ze swojego punktu widzenia. Otóż astma to nic innego jak lambie (pasozyty). Trzeba się regularnie odrobaczac raz na wiosnę i w jesieni. Naturalne odrobaczanie ziołami, żywnością i przeprowadzając lewatywy. Dieta jest wtedy dość restrykcyjna i trwa to 21 dni. Oczywiście trzeba się odpowiednio przygotować i nawadniać organizm. Poza tym nowotwór to również przerost candidy. Polecam bloga kierunekzdrowie, tam możesz się dowiedzieć więcej na temat odrobaczania. Polecam również filmiki THE TRUTH about CANCER. To, ze masz nawrot nowotworu to dlatego, ze organizm nie jest oczyszczony.
    Polecam również książki Jerzego Zięby
    Pozdrawiam
    Kasia

      • Dobra Żona
      • 20 grudnia 2017
      Odpowiedz

      Hej Kochana,
      sprawdzałam i nie mam pasożytów, u mnie astma jest dziedziczna – sporo osób w rodzinie choruje. Bardzo dziękuję za info w sprawie filmików, na pewno zajrzę! Przeczytam też książkę, którą polecasz! Dziękuję bardzo za wiadomość Kasiu,
      pozdrawiam,
      Gosia

        • kasia
        • 20 grudnia 2017
        Odpowiedz

        Droga Gosiu,

        Bardzo dziękuje za odpowiedz. Pozwol, ze polecę jeszcze książkę która polecam wszystkim, którzy borykają się z problemami zdrowotnymi. Siemieniowa „szkoła zdrowia. Uwolnij się od pasożytów i żyj bez nich”.
        Wykrywalność pasożytów jest bardzo mala. To tak jak z cytologia i kolposkopia. Robimy cytologię , wyniki książkowe, a okazuje się, ze organizm jest chory. Podobnie jest z pasożytami. Nie ma takiej „kolposkopii” na wykrycie pasożytów. W medycynie nie ma takiego badania, które w 100% wykryloby obecność pasożytów. Wykrywalność nie przekracza 25% procent. Ta książka otworzyła mi oczy.
        Pisze o tym dlatego, bo wiem jaka wspaniała kobieta jesteś i do tego pełna życia. Zasługujesz na to co najlepsze! Zachęcam gorąco do przeczytania tej książki. Nie jest to zbyt przyjemna lektura, ale tak bardzo ważna, bo chodzi o świadomość jak być zdrowym! Pozdrawiam
        Cie i Życzę Wszystkiego dobrego.
        Kasia

    • Renata Cegielska
    • 22 stycznia 2018
    Odpowiedz

    Witaj Gosiu ?

    Powiem szczerze, że nie wiedziałam co to jest kolposkopia i że się ją przeprowadza gdy cytologia jest nie prawidłowa lub żeby się upewnić czy aby nie ma nowotworu w obrębie szyjki macicy. Tak mało wiem na ten temat. Cieszę się że o tym piszesz na swoim przykładzie. Ja cytologie robiłam drugi raz fakt po nie całym roku od pierwszej ciąży na początku drugiej ciąży i też wyszła pozytywnie. Miałam robioną bo moja druga ciąża była na początku zagrożona tak jak pierwsza małe szanse na przeżycie płodu itd. Szok załamanie i płacz, długie pobyty w szpitalach wina mojego organizmu który ma słabe naczynia krwionośne i powoduje ogromne krwiaki. Wiesz Gosiu masz 100% rację, że pozytywne nastawienie i myślenie co z początku może być trudne działa cuda. Gdyby nie mój mąż jego wsparcie i podejście psychologiczne dotarł do mnie nie wiem jak on to zrobił ale dzięki niemu uwierzyłam, że pokonam zagrożenie ze dam radę tylko nie mogę się załamać bo będzie jeszcze gorzej. I do tej pory Bog dał ze jestem już prawie w 31 tyg.i mam nadzieję że dotrwam do końca i będziemy wszyscy szczęśliwi
    A moje nastawienie jest pełne optymizmu radości przepełnione duża dawka energii i chęci do życia ? ściskam mocno ?

      • Dobra Żona
      • 22 stycznia 2018
      Odpowiedz

      Reniu, dziękuję za dobre słowo! Będę mocno trzymać kciuki za Ciebie, żeby wszystko się ułożyło pozytywnie. Na pewno urodzisz zdrowe Maleństwo! Nie trać pogody ducha <3 ściskam Cię mocno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 podzieliło się